poniedziałek, 8 lipca 2013

Spady, czyli Święty Graal druku

Jak to spady są Świętym Graalem druku? Przecież to podstawa, czyż nie? Teoretycznie tak, ale praktyka pokazuje, że przygotowanie pliku do druku ze spadami jest aż nazbyt często osiągnięciem ponad siły wielu grafików. Kiedy przynosisz do drukarni gotowe do druku pliki zawierające spady DTPowcy uśmiechają się do Ciebie (czasami w środku, bo ich zgorzkniałe twarze zapomniały już co to uśmiech), ptaki wesoło ćwierkają, dobro unosi się w powietrzu, a zatwardziali kryminaliści przeprowadzają staruszki przez ulicę.

Dlaczego spady są takie ważne? Po co komu one? Jak je zrobić? Jaki jest ostateczny sens i cel życia w kosmosie? Poniższy tekst odpowiada na te pytania. No, przynajmniej na część z nich.


Spady to nic innego jak elementy projektu dochodzące do brzegu użytku, które wystają dalej, aby dało się je odciąć. Innymi słowy - jeśli Ludwik ma wystawać z dołu wizytówki/strony folderu/ulotki to ów Ludwik powinien kończyć się kilka milimetrów poniżej brzegu kartki. Jeśli tniemy Ludwika w szyję to mimo wszystko w projekcie powinny być jego barki.

Oto czego Rewolucja Francuska uczy nas o spadach.

Standardowo uznaje się, że 3 milimetry spadów wystarczą do większości zastosowań i warto się tego trzymać.

Do czego służą spady?

Po co komu nadmiarowy obrazek, tło czy kształt skoro przecież na gotowym produkcie tego nie ma? Na co komu wyrzucanie farby drukarskiej do śmieci razem ze ścinkami?

Chodzi o precyzję cięcia. Cięciem zajmuje się człowiek zwany krajaczem, który tnie papier w ten oto sposób.

Drukarnie pełne są mistrzów wschodnich sztuk walki.
(Poczekajcie, aż pokażę Wam jak wygląda falcowanie)
No dobra, żartowałem. Krajacze nie przecinają papieru rękami. Robią to wielkimi, nienaturalnie przerośniętymi ostrzami, które pieszczotliwie nazywają gilotynami.

Typowy krajacz.

Urządzenia, z których korzystają krajacze są całkiem precyzyjne, ale służą one do krojenia naprawdę dużych, nierzadko grubych ryz papieru, a sam proces jest zupełnie analogowy, więc pewien margines błędu jest nie do uniknięcia.

Robespierre by się zakochał.
A kiedy taki błąd nastąpi i nie mamy spadów to efekt jest taki jak poniżej.

Hmm, może przybliżmy się nieco.


Jeszcze troszeczkę.


Och nie, przesunęło się. Kolor miał być do brzegu, a tu pojawiła się biała krawędź.

Gdy mamy spady i przesunie się to nadal będzie to dobrze wyglądało, minimalne przesunięcia nie będą widoczne. A przesuwa się prawie zawsze, chociaż trochę. Oto ta sama wizytówka, przycięta z takim samym przesunięciem, ale posiadająca spady.

Problem jest szczególnie wyraźny przy wydrukach cyfrowych. Druk cyfrowy jest fajną technologią, która pozwala szybko produkować różne wydruki niezłej jakości. Niemniej, jak każda technologia, ma swoje słabości, a kryptonitem druku cyfrowego jest, hmm, zmienna precyzja. Zarówno w kwestii odwzorowania barw jak i rozmieszczania wydruku na arkuszu. Oczywiście wydruk nie fruwa w druku cyfrowym po papierze jak suchy liść na ciepłym, jesiennym wietrze (powiało "poezją"), ale w zależności od podłoża, stopnia zużycia podzespołów urządzenia, wilgotności powietrza i masy innych czynników - obraz nanoszony na papier potrafi się lekko przekrzywiać (tzw. przekos), rozciągać lub przesuwać.

A kiedy powierzchnie użytku po obydwu stronach arkusza nie są idealnie w tym samym miejscu to bez spadów nie mamy szans pociąć tego tak, aby wszystko było dobrze. Generalnie próba PERFEKCYJNEGO (podkreślam słowo, bo pewną dozę precyzji można z cyfry wycisnąć) spasowania przodu z tyłem w druku cyfrowym przypomina taniec pijanego łosia w łyżwach na roztapiającym się lodowisku - każda noga ma inny pomysł na to gdzie znajduje się środek łosiowej ciężkości.

Słabo pamiętam tę imprezę. Skończyła się dziwnie.

W tym momencie do głosu (w mojej wyobraźni) dochodzi frakcja wroga spadom i zaczyna się jarmark niby-kontrargumentów. Że artysta nie powinien przejmować się spadami, że "dałem pliki do drukarni bez spadów - wydrukowali i pocięli", że spady są dla słabych.

Owszem, może i wydrukowali, ale mierzyliście użytek? Bo być może obeszli problem obcinając brzegi zadruku i to co miało być szlachetną wizytówką w formacie 90x50mm nagle stało się nędznym bękartem 88x49mm, bo tyle dało się uratować (aby uniknąć oskarżeń o rasizm wizytówkowy oświadczam: nie widzę nic złego w niestandardowych formatach wizytówek). A nawet jeśli nie to pewno jakiś szlachetny (udręczony) DTPowiec włamywał się do plików i ręcznie dorabiał spady. I trzeba mieć nadzieję, że nic się przy tym włamaniu do pliku nie wysypało, obiekty lub czcionki nadal są takie jak były.

Upieranie się, że pliki do druku nie potrzebują spadów jest jak twierdzenie, iż samochody nie potrzebują kół. Jasne, można usiąść za kierownicą i kręcić nią energicznie krzycząc BRUM BRUM, ale daleko tak nie zajedziemy.

Mam kierownicę, jestem kierownikiem.

Jak przygotować spady?

Z czysto technicznego punktu widzenia zależy to od tego rodzaju używanego oprogramowania, ale każda aplikacja służąca projektowaniu grafiki do druku zakłada możliwość umieszczenia w projekcie spadów (protip: Power Point nie jest oprogramowaniem graficznym przystosowanym do projektowania materiałów do druku).

Programy graficzne umożliwiają wyświetlenie obszaru strony, na której projektujemy to co ma się na niej znaleźć. Warto z tej funkcji korzystać. Podobno pojawiają się głosy w środowisku, aby widok strony wyłączać albo po prostu ignorować i nie ograniczać swojej kreatywności widokiem kartki papieru. Jest to idea szczytna i szlachetna, którą całym sercem popieramy jeśli tylko nie chcecie drukować swoich prac na papierze, a zamiast tego pragniecie wykorzystać jako podłoże hipotetyczną przestrzeń metafizyczną. W takiej sytuacji polecamy wyłączenie widoku użytku.
Twój projekt wydrukowany na hipotetycznej przestrzeni metafizycznej.
Do zobaczenia go wymagane jest połączenie swej jaźni z Absolutem.

Zasada przygotowywania spadów jest prosta. Jeśli coś dotyka brzegu papieru to w projekcie powinno jeszcze zajmować przestrzeń 3mm poza ten brzeg. Koniec zasad.

Jeśli masz powierzchnię przykrytą kolorem i ma pokrywać brzegi to niech ta powierzchnia ma swoją kontynuację 3mm za linią cięcia, z każdej strony.

Dodatkowa zasada, która nie dotyczy spadów, ale też jest ważna - wszystko co nie ma dotykać brzegu arkusza powinno być oddalone od tego brzegu o 3mm. Dzięki temu jeśli cięcie przesunie się nieco to nadal żaden ważny element nie zostanie zacięty.

Pokazałem Wam płynące po ekranie znaczki Matrixa, a teraz powiem Wam jak w praktyce zobaczyć brunetki i blondynki za tymi znaczkami. Aby mieć pewność, że projekt jest dobrze przygotowany wykonacie przy użyciu wyobraźni test poruszenia (nazwa moja). Jak się go wykonuje? Popatrzcie na swój projekt. A teraz wyobraźcie sobie, że linie cięcia (wszystkie cztery) przesunęły się razem o 2mm w prawo. Potem w lewo. W górę, a następnie w dół. Jeśli przy każdej z tych sytuacji po obcięciu użytek nadal wyglądałby dobrze (nic ważnego nie zostało zacięte, nic co miało kończyć się na brzegu papieru nie kończy się wcześniej) to znaczy, że wszystko jest ok. Poniżej mała wizualizacja tego testu.

Dobrze jest myśleć o liniach cięcia jako o gorących obszarach - nic ważnego nie powinno się w odległości 3mm od nich kończyć, zmieniać ani dziać. Należy to respektować albo ponieść konsekwencje (trudno gojące się oparzenia trzeciego stopnia).

Plik przygotowany do druku powinien mieć coś takiego w środku, niezależnie od tego czy to wizytówka, katalog lub też cokolwiek innego.


Jeden użytek na środku strony, każda strona na oddzielnej stronie w pliku, bez rozkładania wielu użytków na arkuszu (każda szanująca się drukarnia poradzi sobie z impozowaniem użytków tak, aby było jej to wygodnie pociąć). Absolutnie żadnych ramek pokazujących cięcie (znaczniki cięcia na zewnątrz użytku wystarczą) i oczywiście Święty Graal, czyli SPADY.

Co teraz?

Teraz możesz spokojnie odwrócić wzrok od ekranu i powiedzieć sobie: umiem spady. Dzięki takim ludziom jak Ty świat jest lepszym i przyjemniejszym miejscem, radość mieszka w naszych sercach, a frustracja DTPowców w drukarni nie ściągnie na Ciebie mimochodem klątwy wypadających zębów.

Stomatolodzy. Oni nie dostaną Twoich pieniędzy. Oszczędność!


Udanego projektowania!

8 komentarzy:

  1. Jeden z lepszych tekstów o spadach. FingerPrint. PalecBoży?

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się czytając ten tekst (oczywiście żeby nie było... czytam go w pracy, gdzie właśnie mam za zadanie zrobić spady - początkujący grafik) i w końcu zrozumiałam o czym do mnie mówią!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst. Oby więcej takich.

    OdpowiedzUsuń
  4. to najlepszy blog o tej tematyce na jaki kiedykolwiek trafiłem :) fantastyczne poradniki - dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Damn! Musisz napisać książkę :) Całość mega śmieszna, ale i pełna informacji! Podzięki i propsy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Here we present to introduce to all visitors in this great blog. and thank you for allowing me .

    cara menggugurkan kandungan
    obat aborsi
    tanda tanda kehamilan

    OdpowiedzUsuń
  7. This is a very good article material and it is very useful for us all. thank you . cara menggugurkan kandungan

    OdpowiedzUsuń